Menu

oddychająca sportem

bieganiem przez mózg do serca

kobietabiegajaca

to jedna z ważniejszych chwil w moim życiu...

podrzucono mi dzisiaj artykuł na temat wpływu biegania na życie biegacza. wiadomo, sport, ruch to zdrowie. wie to każdy i od dziecka. ale to wiedza uniwersalna, pobieżna, tak naturalna, że nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo nieoceniona.

powtórzę po raz setny, że od zawsze kochałam sport. wszelką aktywność. dynamikę. niosą za sobą wiele. bardzo wiele! więcej niż niejednemu z nas mogłoby się wydawać.

co się więc dzieje, kiedy ruszamy...wzrasta tętno, co mózg odczytuje jako alert o zagrożeniu i konieczności ofensywy. zaczyna generować neuroprzekaźniki, które w konsekwencji produkują nowe neurony. a warto zaznaczyć, że po trzydziestce - czyli zdecydowanie ja ;) - u człowieka spada zdolność odbudowy nerwowych komórek. obniża się poziom koncentracji, przyswajania wiedzy, pamięć. to właśnie treningi aerobowe poprawiają złącza nerwowe. zatem bieganie może być świetną profilaktyką i terapią dla chorych na Alzheimera, Parkinsona czy depresję.

wspomniane neuroprzekaźniki i endorfiny oddziaływują na nas niezwykle  narkotycznie. idąc od najsilniejszych poprzez słabsze środki odurzające, w sposób zbliżony do morfiny, heroiny czy nikotyny. ruszając się intensywnie, również jak u powyższych, zwiększa się nasze zapotrzebowanie na ukojenie stresu, poczucie szczęścia, zadowolenia, radości, wolność umysłu. dlatego wytrawny maratończyk nie zadowoli się 20-to minutowym truchtem. jego dawka uzależnienia jest zdecydowanie wyższa. w tym momencie cieszę się, że nie jestem maratończykiem, bo przede mną lata cieszenia się w sukcesywnie zwiększaną porcją szczęścia i suplementów pracy mózgu.

podobno sekret tkwi jak zwykle - wiedzą to dokształcający się rodzice, którzy z pokorą stwierdzają, że nie są najlepszymi rodzicami i wciąż się uczą pokornie być lepszymi rodzicami :) - w systematyczności. to wiedzą też sportowcy. także nie trzeba biegać strasznie długo, choć można, bo to przyjemne, zwłaszcza w weekendowy poranek ;) - a należy cały czas flirtować z biegiem.

idąc tym tropem dochodzimy zgrabnie od flirtu do sexu. hormony szczęścia tak bogato wydzielane podczas stosunku płciowego i orgazmu czy podczas spożywania pikantnych potraw ( mogłabym napisać doktorat z wpływu tychże na dobre samopoczucie, ponieważ nie wyobrażam sobie życia bez bardzo ostrych dań i upajam się nimi podczas gdy dla zwykłego śmiertelnika stanowią zarzewie w gardle), są generowane także podczas wysiłku.

a co z miłością? psychologowie sportu - mam nawet jednego w rodzinie, ale nie rozmawiałam na ten temat -  są zdania, że obecność bliskiej osoby, która daje nam  wsparcia, umożliwia stabilność życiową, zdrowie psychiczne i fizyczne. nic nowego...ważne, żeby ta podpora była wprost proporcjonalna do obopólnych potrzeb i warunków. w artykule był przykład pary, która razem przygotowuje się do Orlen Warsaw marathonu w kwietniu. w ubiegłym roku ze względu n a kontuzję dziewczyna nie mogła wziąć udziału ze względu na kontuzję i jej narzeczony wspomina bieg jako niekompletny. oświadczył się jej zresztą na mecie 7 km tegorocznego biegu niepodległości, tak, tego samego o który m wspominałam na blogu, kiedy rozpoczynałam przygodę z bieganiem...

przywoływałam artykuł a wraz z nim depresję, miłość, wsparcie, działanie terapeutyczne wysiłku fizycznego. to wszystko mnie bardzo dotyczy. zmagałam się ze stanami depresyjnymi, leczyłam. samotnie wychowuję dziecko i moje samotne życie nie jest usłane różami. zmagam się też sama ze sobą i pracuję nad tym, choć to długi proces i mam tego świadomość.

ponoć psychologia sportu odnosi się bardzo pozytywnie na randki podczas aktywności fizycznej, kiedy możemy stworzyć związek, pobyć razem i umocnić relację. potwierdzam, ja czuję że tak mam. jest tylko jeden warunek. musi pojawić się ta druga osoba, która będzie nami zainteresowana, zakochana, poda ramię i będzie wspólnie podczas treningów czasem jeśli nie zawsze lub chociaż wielu innych aktywności bo sport i wspólny aktywny czas nie ogranicza się tylko do biegania.

cudownie jest być kochanym. cudownie też kochać. także sport:) i dzisiaj, kiedy przecieka mi kran i powinnam wydać na nowy pieniądze a muszę kupić sobie spodenki do biegania na wiosnę i inne rzeczy, kiedy wyje mi od 2 godzin laptop, tak że niemalże nie słyszę własnych myśli, bo jest stary i zepsuty, mogłabym się załamać. jednak siła, o której ostatnio pisałam, dzięki motywacji wielu osób, także biegaczy, każe mi iść naprzód, patrzyć z nadzieją, doceniać to co mam i realizować cele, te życiowe i biegowe.

zapomniałabym... przebiegłam ze średnią 6:06 min/km mój rekord ;D

 

  • Dystans 6.36 km
  • Czas trwania 38m:45s
  • Średnia prędkość 6:06 min/km
  • Max prędkość 2:50 min/km
  • Kalorie 611 kcal
  • Nawodnienie 0.15L
  • Min wysokość 138 m
  • Max wysokość 193 m
  • Łącznie w górę 21 m
  • Łącznie w dół 62 m

za uwagę dziękuję.

© oddychająca sportem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci