Menu

oddychająca sportem

ranny ptaszek

kobietabiegajaca

dzisiaj rozpoczęłam nowy etap w swoim życiu. pierwszy dzień w nowej pracy. pracy, która ma być remedium na rok spędzony w poprzednim miejscu. teraz jestem spokojna, czuje się lepiej. to wiem jednak po całym dniu, natomiast rano, gdy biegłam jeszcze nie mogłam się przekonać.

wstałam wyjątkowo wcześnie, bo o 5:20, żeby zdążyć pobiegać przed pracą. to był czas próby, ze względu na odzwyczajenie organizmu, mózgu, ciała od pracy, bardzo wczesnego wstawania, wszystkich obowiązków, silnego stresu przez prawie rok, i t d.. biegłam w 5oC, po ciemku. czułam się jak dotychczas bardzo szczęśliwa. spotkałam po drodze 3 biegaczy. fajnie:) dzisiaj zdecydowanie więcej przebiegłam w ciągu i mniej marszowałam. mój organizm jest zbyt silny i wydolny niż przewidywał to program ,który sobie założyłam jako "początkujący". Mimo braku regularnych treningów, większość życia uprawiałam sporty i bardzo dużo spaceruje, maszeruje itp. Ponieważ nie miałam zakwasów ani najmniejszych objawów poobciążeniowych, podtrzymam trend większej ilości biegu, mniejszej marszu i ciut dłuższego dystansu. zachowuję rozsądek, ale dostosowuję trening do możliwości. spostrzeżenia na temat tych możliwości dały oczywiście satysfakcję;)

dzisiejszy bieg wymagał ode mnie swego rodzaju poświęcenia ze względu na ciężki dzień, ale nawet przez sekundę nie myślałam nad zrezygnowaniem z treningu.

jak się oddycha sportem i jest złaknionym endorfin, człowiek zrobi wiele, by po to sięgnąć:) nie mogę się doczekać czwartku. kupiłam sobie dzisiaj czapkę za grosze i przejrzałam spodnie ciepłochronne na zbliżające się temperatury oscylujące koło zera.

ps.dzień był udany:)

za uwagę dziękuję.

© oddychająca sportem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci